Thai Ridgeback to rasa pierwotna, niezwykle inteligentna, ale jednocześnie bardzo niezależna. Wymagająca odpowiedniej socjalizacji zarówno u Hodowcy, jak i jej kontynuacji w nowym domu. Należy zwrócić szczególną uwagę na kontakty z osobami obcymi oraz na miejsca publiczne. W przeciwnym razie mają tendencje do bycia lękliwymi bądź wycofanymi.
Psy tej rasy bardzo kochają swoją Rodzinę, natomiast zazwyczaj wykonują polecenia tej osoby, która z nimi pracuje. Potrzebują też regularnych spacerów – praca nosem męczy je dużo bardziej niż bieganie.
Są bardzo wszechstronne – nadają się zarówno dla Rodzin bardzo aktywnych, jak i osób preferujących spokojniejszy tryb życia. Nie szczekają bez powodu, co czyni je rasą nadającą się również do mieszkań w bloku.
Jest to bardzo czysta rasa, a ich pielęgnacja jest bardzo prosta. Nie można jednak przesadzać z tysiącem smakołyków i gryzaków, bo bywają wrażliwe głównie na dodatki zawarte w tego typu produktach.

Są dominujące w stosunku do innych psów, a samce tej rasy gdy są dorosłe nie tolerują zazwyczaj innych samców. Posiadają również silny instynkt pogoni za uciekającą zwierzyną, co często uniemożliwia poruszanie się z nimi w miejscach publicznych bez smyczy.
Thai Ridgeback jest rasą wesołą, czułą i bardzo sprytną, ale wymagającą jasnych zasad w domu. Najszczęśliwsze są wtedy, gdy mają przewodnika, który wie jak pracować nad budowaniem więzi z psem. Nie nadają się dla rodzin, które szukają psa, który „wychowa się sam”.

Thai Ridgeback – charakter
Thai Ridgeback to pies pierwotny, bardzo niezależny, inteligentny, niesamowicie spostrzegawczy, czujny i sprytny a jednocześnie wierny, lojalny i kochający. Decydując się na psa tej rasy musimy jednak wiedzieć, że nie zalicza się ona do najprostszych ras. Już od pierwszych chwil swojego życia Tajski ridgeback potrzebuje wiele socjalizacji – dźwięki, dotyk, ludzie, dzieci i inne zwierzęta to to, na czym trzeba się skoncentrować. Jeżeli chcemy by pies tej rasy był bardzo otwarty, przyjaźnie nastawiony do naszych gości, przyjaciół, bliskich – to od pierwszych chwil musimy rozpocząć odpowiednią socjalizację.
Urodzony stróż
Nieufność zakotwiczona w tej rasie wynika z funkcji jaką pełniły w przeszłości, i jaką tak naprawdę pełnią w Tajlandii do dnia dzisiejszego. W Tajlandii bowiem są to psy typowo stróżujące, które żyją na podwórku a ich jedynym zadaniem jest obrona członków rodziny i posesji. Tak więc aby zrobić z niego psa do towarzystwa, który będzie nam mógł towarzyszyć w codziennym życiu, musimy go do tego odpowiednio przygotować.
Proces socjalizacji Thai Ridgebacka
Małe Thaje rodzą się zazwyczaj jesienią, kiedy jest już chłodno, parki są puste, a miasto „wymiera”. W takiej sytuacji konieczne są regularne wyprawy (najlepiej 2-3 razy w tygodniu) na początku do małych sklepów zoologicznych i na parkingi, gdzie bardzo powoli poruszają się auta, następnie do większych sklepów, a na końcu do dużych Centrum handlowych, Decathlonów, Obi i innych publicznych miejsc, gdzie na szczęście coraz częściej jesteśmy wpuszczani z psami.
Takie wyprawy nie muszą trwać długo, bo 10-20 minut jest zupełnie wystarczające. Ważne jest jednak, żeby ta wyprawa przebiegała bardzo pozytywnie – by szczenię było nagradzane słownie, jak i smaczkiem za każdy pozytywny kontakt z obcą osobą, za każdą wykazaną odwagę w poznawaniu wielkiego świata oraz za uwagę jaką skupia na nas. Takie wspólne przeżywanie tego procesu buduje niesamowitą więź i relacje między właścicielem, a jego wymarzonym Thajem.
Warto też pomyśleć o dobrym psim przedszkolu, gdzie mądry trener pokaże nam jak prowadzić naszego malucha i wychwyci nasze ewentualne błędy w komunikacji z psem, czy reakcji na poszczególne zachowania.
I w ten oto sposób musimy przetrwać do Wiosny i wszystkich szczepień, by w końcu móc zacząć cieszyć się spacerami w parkach i na mieście.


Prawdziwy charakter po socjalizacji
Ale wracając do tematu charakteru. Dobrze zsocjalizowany Thai, to odważny, bystry, przyjaźnie nastawiony towarzysz, który uwielbia z nami spędzać czas. Doskonale odnajduje się zarówno w rękach, które nie lubią wielkich aktywności (ale lubią po prostu długie spacery), jak i u rodzin bardzo aktywnych, takich, które kochają górskie wędrówki, jazdę na rowerze czy jogging.
Thai Ridgeback mają niesamowity węch, dlatego Nosework albo Mantrailing to sporty, które Thaje kochają. Z tą umiejętnością jest jednak powiązana inna trudność rasy, jaką jest silny instynkt myśliwski. Psy tej rasy mają silny instynkt pogoni, dlatego wszelkie napotkane zajączki, sarenki są ogromną pokusą i poruszanie się z Thajem bez smyczy jest naprawdę trudne. Raczej zalecane są długie smycze i linki, bo odwołanie Thaja, który ruszył w pogoń za zwierzyną, jest naprawdę trudne.
Thai Ridgeback – Dla aktywnych, ale nie tylko
Nowe domy często pytają mnie czy Thai nadaje się do bloku, ponieważ widząc ich umięśnioną i sportową sylwetkę, wyobrażają sobie psa, który musi ciągle biegać. Otóż nie, psy tej rasy chętnie prowadzą aktywny tryb życia, ale nie jest to musem. Dużo bardziej istotny dla nich jest regularny, dłuższy spacer, gdzie będą mogły się po prostu wywąchać.
Pamiętajmy o tym, że ogród jest tylko przedłużeniem naszego mieszkania, więc z czasem staje się nudny i w żaden sposób nie zastąpi psu spaceru, który zalicza się do podstawowych potrzeb.
Przyjemną też cechą rasy jest fakt, że są to psy, które nie szczekają bez powodu. Jeśli stają się czujne, to tylko w sytuacjach, gdzie ktoś obcy próbowałby się dostać na teren naszej posesji. Często się też słyszy, że są to psy o kociej naturze i ja się z tym zgadzam w 100% – z jednej strony chodzą własnymi drogami, potrafią się zwinąć w kłębek i być zupełnie niezauważalne, ale z drugiej kochają się z nami przytulać i wylegiwać w ciepełku.
To też jest cecha, którą kocham w tych psach – nie są natarczywe i potrafią zrozumieć, że są momenty kiedy pracujemy, gotujemy, sprzątamy i zajmą się po prostu sobą.


Thai Ridgeback i koty
Korzystając z okazji poruszę przy okazji pytanie, które również bardzo często nurtuje nowe domy. Czy Thai porozumie się z kotem? Thai Ridgeback zazwyczaj bez większych problemów akceptuje obecność kotów w domu. Okres adaptacji trwa od tygodnia do paru, natomiast jak dotąd zawsze kończy się sukcesem. Większą trudność może jednak sprawić drugi pies w domu, ponieważ Thaje są dosyć dominujące w stosunkach z innymi psami – i z psem, który jest równie dominujący jak one – mogą powstawać konflikty. Pamiętajmy, że dorosły samiec Thaja prawie zawsze nie toleruje innych samców, więc mając w domu samca innej rasy powinniśmy raczej pomyśleć o suni Tajskiego Ridgebacka bądź po prostu poszukać innej rasy.
Thai Ridgeback to pies bardzo ciekawy świata, który bardzo szybko się uczy i we wszystkich psich szkołach świeci przykładem. Musimy jednak wiedzieć, że wyegzekwowanie od niego posłuszeństwa w miejscach wielu rozproszeń nie jest i nigdy nie będzie łatwe. Thai ma swoje zdanie i nawet osoby z dużym doświadczeniem nigdy nie zrobią z niego owczarka niemieckiego, który przez cały czas jest wpatrzony w swojego przewodnika i marzy tylko o spełnianiu komend. Thai zawsze znajdzie pretekst by nas „akurat nie usłyszeć”, bo w oddali jest coś bardziej interesującego. Dlatego idąc z nim na spacer trzeba się liczyć, że będzie dumnie maszerował przodem a to my, będziemy starać się zabiegać o jego uwagę.
Dyscyplina przede wszystkim
Kolejnym ważnym tematem, który warto poruszyć jest temat: zasad i reguł w domu. W dzisiejszych czasach ludzie mają tendencje do nadmiernego rozpieszczania psów, a zwłaszcza widząc małego, pomarszczonego, ślicznego, niebieskiego szczeniaka z przesłodkimi oczami wpatrzonymi w nas – zapominają o tym, że zdecydowali się na sprytną i wymagającą rasę pierwotną. Tutaj warto się zastanowić, ponieważ Thai bardzo szybko potrafią wykorzystać „naszą dobroć” i wejść nam na głowę – zwłaszcza samce, które lubią w okresie hormonalnego dojrzewania testować na ile mogą sobie pozwolić.
Dlatego my przestrzegamy nasze Rodziny przed traktowaniem psa „jak dziecka”. I o ile w pełni zgadzamy się z twierdzeniem, że pies to członek naszej rodziny, o tyle pamiętajmy, że to nie sofy, łóżka, kolorowe obróżki i jedzenie z nami przy stole daje psu spełnienie, a fajny spacer, dobra relacja i mądry przewodnik.
Pies chce być psem, chce być spełniony i czuć się bezpieczny, a naszym obowiązkiem jest mu to zapewnić. I tutaj bardziej pomoże fajny trening czy spacer, niż kolejne zakupy nowych kolorowych szelek.

Mam nadzieję, że choć trochę udało mi się przybliżyć obraz charakteru i zalet, ale i trudności rasy Thai Ridgeback. Zawsze zależało nam na tym, by znaleźć dla naszych szczeniąt kochające, odpowiedzialne i świadome rasy domy na całe ich życie, a to nie jest możliwe bez poznania również zadań, z którymi przyjdzie nam się zmierzyć.
Zachęcamy jednocześnie do odwiedzenia naszej Hodowli i poznania Thaja żywo. Mogę rozmawiać o nich godzinami i chętnie podzielę się swoją wiedzą. Zapraszamy!

Thai Ridgeback – pielęgnacja
Pielęgnacja Tajskiego Ridgebacka nie jest skomplikowana. Psów tej rasy nie kąpie się często, nie czesze regularnie i wbrew obawom niektórych Rodzin – nie trzeba ich też smarować kremami z UV. Thaje nie posiadają również podszerstka, co znacznie umila nam ich wymianę sierści – nie znajdujemy w domu ton sierści na podłogach, meblach, czy w zupie. Trzeba się jednak pogodzić z faktem, że podczas tzw. „wylinki” nie zawsze wyglądają dobrze. Martwa sierść lubi przybierać brązowawy kolor, a na ciele mogą się w tym okresie pojawiać przełysienia czy wytarcia. Warto wtedy regularnie wyczesywać sierść mokrą, gumową rękawicą, co znacznie przyspieszy ten okres i pozwoli im szybciej cieszyć się pięknym futerkiem.
Warto też wiedzieć, że decydując się na najkrótszą sierść Thaja (tą niebieską i najbardziej srebrzystą) musimy się liczyć z tym, że każde ugryzienie komara, zarysowanie krzakami czy zabawa z innym psem – będą widoczne. W przypadku sierści typu standard (ta ciut dłuższa, koloru grafitu) takich problemów nie mamy. Srebrzyste Thaje są też bardziej wrażliwe na zimno i deszcz, standardom nie sprawia to aż takiego kłopotu, chociaż generalnie psy tej rasy kochają lato, słońce i ciepełko.
Thai Ridgeback – żywienie
Prawidłowe żywienie naszego Thai Ridgebacka to bardzo ważny element, który ma nie tylko wpływ na jego zdrowie, ale również szatę. W sklepach mamy ogrom karm, ale którą wybrać?
Osobiście jesteśmy zwolennikami naturalnego karmienia BARFem, ale jeśli w grę wchodzi sucha karma, to staramy się wybrać te, które są jak najbardziej naturalne (np. Reico, Naturavetal). Zwracamy uwagę nie tylko na termin przydatności karmy (co świadczy o zawartych w karmie sztucznych konserwantach), ich skład ale również zwracamy uwagę na sztuczne aromaty i barwniki (karmy bez konserwantów mają termin przydatności od 6 miesięcy do maksymalnie 12).
Wybieramy karmy tłoczone na zimno, które zachowują większość naturalnych witamin – w przeciwieństwie do karm wypiekanych.
Bardzo ważnym elementem żywienia naszego pupila jest również suplementacja – stawów oraz wsparcie odporności i jelit (pre i probiotyki, siemię lniane).
Nie można również zapomnieć o czystości zębów naszych pociech – tutaj mamy patent, który nasze Thaje uwielbiają – mrożone szyjki indycze podawane kilka razy w tygodniu. Ich stosunek wapnia do fosforu jest idealny i można je spokojnie stosować przy karmieniu również suchą karmą.
Nasze Rodziny otrzymują od nas wsparcie i dokładne wskazówki na każdym etapie życia naszych szczeniąt.

Thai Ridgeback na co dzień
Mały Thai Ridgeback to istny zadzior, łobuz i czaruś jednocześnie. Szybki, zwinny, podgryzający, a za chwilę zmęczony słodziak, patrzący nam niewinnymi oczętami głęboko w nasze oczy. Swoje trzeba przejść jak to się mawia, bo socjalizacja, nauka czystości i wychowanie to druga strona tego ślicznego medalu. Ale jak już mamy ten etap życia za sobą i nasze poobgryzane stopy i ręce się zagoją, możemy się spodziewać wielu wspólnych przyjemnych chwil.
Poranek
U nas dzień zaczyna się dosyć wcześnie, dzieciaki wstają do szkoły i przedszkola a my szykujemy się do pracy. Kiedyś za czasów szczeniaka wraz z pierwszym otwarciem powiek pierwsze co widzieliśmy, to wpatrzone w nas mądre ślepia, które mówiły „To, co? Wstajemy?”. Ale te czasy już dawno minęły i gdyby nie któraś łapa wbijająca mi się przez noc w plecy czy żebro, mogłabym czasami pomyśleć, że nie mam w domu psów.
Poranki dla dorosłego Thaja są dosyć leniwe, zwłaszcza jeżeli pada deszcz, śnieg albo jest zimno – czasami dosłownie trzeba je siłą wyciągać na spacer czy na ogród. Ale już jak to się uda, to wracają na swoje ciepłe miejsce, by wypoczywać dalej. My w tym czasie możemy spokojnie pracować i zająć się swoimi obowiązkami. Latem uwielbiają wygrzewać się w słońcu i naprawdę bardzo rzadko jest im zbyt gorąco.


Popołudnie
Popołudniu stają się bardziej aktywne i dokładnie wiedzą, kiedy przyjdzie pora wspólnego spaceru, na który bardzo czekają. Na spacerze delektują się każdym zapachem, a wszystko co żywe jest bardzo interesujące. Po spacerze ponownie chętnie zwiną się w kłębek w ciepłym miejscu i będą odpoczywały a my mamy czas aby kontynuować swoje obowiązki albo położyć się z nimi.
Uwielbiam ich określać jako psy do tańca i do różańca z tego względu na to, że jeżeli akurat najdzie mnie ochota na długą wędrówkę, jazdę na rowerze, wyprawę w góry, albo mam swoją „fazę”, że się odchudzam i biegam – one z wielką przyjemnością towarzyszą mi w każdej tej aktywności. Ale jeśli mam trudniejszy czas, więcej pracy, czy któreś z nas jest akurat przeziębione – potrafią to zrozumieć i w zupełności wystarczy im normalny spacer.
Uwielbiają się też bawić w łowicką pogoń za szarpakiem na dłuższym sznurku i wykonywać komendy w zamian za smaczka – za darmo się przecież nie opłaca…
Bardzo ważnym też dla nich zadaniem jest czuwanie czy czasem pod płotem nie kręci się jakiś nieznajomy albo może sarenka. Jeżeli tak, to proszę mi wierzyć – szybko się ulotni.
Zdecydowanie najbardziej wkurzającym elementem tej całej sielanki są momenty, kiedy na spacerach napotkamy wiewióreczkę albo innego pieska (z którym każdy Thai chętnie się przywita, co nie zawsze oznacza, że się polubi), bo wtedy nasze Tajskie Pupile zmieniają się w istne konie pociągowe i trzeba się nauczyć nie tylko nad nimi zapanować, ale i odwracać ich uwagę. No ale ideałów nie ma.
Wieczór
W letnie wieczory siadają z nami w ogrodzie i dzielnie pilnują, żeby nic nie spadło z grilla, a jesienią wtulają się w nas pod ciepłym kocykiem i więcej im do szczęścia nie trzeba.
Uwielbiają jeździć z nami na wakacje i eksplorować nowe, nieznane przestrzenie. Uczone od małego zostawania samemu, dają nam też czas na chwile tylko we dwoje, ale zaproszeniem do restauracji razem z nami w żadnym wypadku nie pogardzą.
A gdy nadchodzi noc, to w zależności od okoliczności zasypiają w swoich oazach kennelowych, bądź z nami w łóżku. A wszystko po to, by następnego dnia znów rano udawać, że ich nie ma.
Odwiedź nas
Mieszkamy w okolicach Bielska-Białej




